wtorek, 1 maja 2018

W sądzie z narcystyczną matką - wniosek o kontakty z wnukami

Dziękuję za komentarze, listy i podpowiedzi. Widzę, że najpilniejszym tematem, który powinnam poruszyć, jest spotkanie z narcystyczną matką w sądzie.

Dopóki apelacja matki nie została rozstrzygnięta, nie mogłam opisywać żadnych szczegółów tutaj. Mój prawnik jasno mi to odradził. Ona również mogła przeczytać to, co publicznie piszę i wykorzystać to przeciwko mnie. W moim interesie było więc nie poruszać pewnych wątków. Ale wyrok właśnie się uprawomocnił, więc podzielę się teraz z Tobą wszystkim, co wiem.

Takie spotkanie w sądzie prędzej czy później czeka każdą z nas - narcyzy to osoby, które nie cofną się przed niczym, by pognębić córkę, droga przemocy i przymusu jest ich naturalnym sposobem osiągania swoich celów. Możesz się z jej strony spodziewać pozwów o kontakty z dziećmi, alimenty na nią, znęcanie się nad nią, bezumowne korzystanie z rzeczy, które Ci dała, zwrot darowizn i nakładów na Twoje wykształcenie, itd. itp. Dodatkowo,  narcyzy wyznają specyficzną wiarę w instytucje i formalizmy, połączoną z głębokim, typowym właśnie dla narcyzmu przekonaniem, że mają więcej praw od innych i sąd po prostu musi się dostosować do ich życzeń, bo są przecież takie wyjątkowe i wspaniałe. Ta ostatnia cecha może jednak okazać się bardzo korzystna dla Ciebie w toku postępowania. 

Dziś pisze o przypadku, gdy matka pozywa Cię o kontakty z dziećmi. Dokładnie, nie jest to pozew, tylko wniosek do sądu rodzinnego o uregulowanie kontaktów z wnukami. We wniosku tym, matka powinna przedstawić dowody na dotychczasowe kontakty (np. zdjęcia), opisać sytuację (dlaczego i od kiedy nie ma kontaktów z wnukami) i opisać, jak  życzy sobie, by te kontakty miały wyglądać (kiedy i gdzie chce się spotykać z wnukami). Nie zdziw się, jeśli okaże się, że matka pragnie zabierać Ci dzieci we wszystkie weekendy i połowę świąt. Większość z nich, jak przystało na osoby mające przerośnięte poczucie własnej ważności, ma większe oczekiwania w kwestii kontaktów niż ojcowie po rozwodzie. Niech Cię to nie przeraża. Przyznanie kontaktów babci w tak dużym zakresie przez sąd jest zupełnie nieprawdopodobne. 

Wniosek to jest pierwszy punkt, w którym możesz ją przyłapać na kłamstwie. Narcyza, jako patologiczna kłamczucha, zwykle nie oprze się pokusie skłamania już w tym pierwszym piśmie - na przykład na temat tego, kiedy kontakty ustały i z jakich powodów. Ponieważ lubi rolę biednej ofiary, będzie przesadzała we wszystkim. Nawet, jeśli napisanie samej prawdy byłoby wystarczające. Np. ona będzie twierdziła, że nie widziała wnuczki 3 lata, a Ty masz jej zdjęcie z wnuczką sprzed roku. Albo, że odcięłaś dzieci od całej rodziny, podczas gdy spotykasz się z kuzynami. Przy ich użyciu będziesz mogła wykazać, że matka kłamie. Nawet niekoniecznie w Waszej sprawie. Chodzi o ogólne podważenie zaufania sędziego do jej zeznań. Więcej o tym za chwilę. 

Jej wniosek zobaczysz dopiero wtedy, kiedy sąd wyznaczy termin posiedzenia w Twojej sprawie, dopiero wtedy dowiesz się, czego matka chce i jakie ma dowody. Dlatego, jeśli spodziewasz się sprawy w sądzie, zadzwoń co jakiś czas do biura podawczego i zapytaj, czy jest coś do Ciebie w takiej sprawie. Zawsze jest lepiej mieć więcej czasu na przygotowanie się. Ja się dowiedziałam z dużym wyprzedzeniem przez przypadek, bo matka złożyła wniosek do niewłaściwego sądu.

Zgromadź wszystkie swoje dowody: maile od i do matki, smsy, zdjęcia, zeznania świadków z rodziny, jej wpisy na mediach społecznościowych, nagrania audio i wideo. Opisy interwencji policji, jeśli były, wyroki w innych sprawach sądowych, zaświadczenia od psychologów, lekarzy, mediatorów. Zrób zdjęcia smsów, zapisz wszystko w kopii zapasowej. Spisz to punkt po punkcie. Opresja psychiczna jest trudna do udowodnienia, bo nie pozostawia wielu śladów, ale jeśli przejrzysz wszystkie kanały swoich kontaktów z matką, na pewno sporo znajdziesz. Przypomnij sobie wszystkie sytuacje, w których matka źle się zachowywała wobec dzieci (zastraszanie, buntowanie ich i nastawianie przeciwko rodzicom, negowanie i sabotowanie Twoich zasad i metod wychowawczych, przekupywanie dzieci, nakłanianie dzieci do kłamstwa, wciąganie je w spiski i zajmowanie stron, niepodawanie leków albo podawanie jedzenia, które szkodzi dzieciom, itd.).  Oraz sytuacje, gdy zachowywała się wobec Ciebie i innych członków Twojej rodziny w sposób, który szkodzi dzieciom (np. deprecjonowała Ciebie lub męża w obecności dzieci, opowiadała im zmyślone historie, odzywała się do was bez szacunku w ich obecności, awanturowała się, nie chciała Wam oddać dzieci, itd.).  Jeśli nadal jesteś w kontakcie z matką, niech będą to kontakty wyłącznie na piśmie. Narcyzy dużo, odruchowo i bez potrzeby kłamią, sama poda Ci na tacy swoje kłamstwa, jeśli wszystko będziesz rejestrować. Nagrywaj rozmowy telefoniczne z nią, rób po nich notatki, żebyś wszystko pamiętała. Jednak omów sprawę ich użycia z prawnikiem. Nagrywanie bez wiedzy nagrywanego nie jest mile widziane w sądzie, ale jeśli nie będziesz miała nic innego, będzie musiało wystarczyć. Warto powiedzieć w sądzie, że opresja psychiczna nie pozostawia siniaków, więc zmuszona byłaś uciec się do tej metody, np. skoro matka zaprzecza, że Cię wyzywa w obecności dziecka. Co zrobić, jeśli jest tego niewiele? Spróbuj sprowokować matkę do działania - załóż na przykład profil swojego dziecka na Facebooku. Nie minie tydzień, jak ona podejmie próbę kontaktu i szybko przejdzie do obsmarowywania Ciebie przed dzieckiem, myśląc, że z nim rozmawia. Zrób zrzuty ekranu je wypowiedzi. Wyszukaj w Googlach jej imię, nazwisko, adres e-mail. Ja tak trafiłam na forum internetowe, na którym moja matka, pod własnym e-mailem jak przystało na tę idiotkę, szukała informacji o tym, jak pozbawić matkę praw rodzicielskich, chociaż nie ma żadnych dowodów na przemoc w rodzinie. Nagrałam ją również na dyktafon, jak będąc u nas w domu, awanturuje się w obecności zdenerwowanego dziecka, wygrażając nam odebraniem praw rodzicielskich. Nawet nie musiałam użyć tych dowodów w sądzie, ale warto je mieć. To nie są przyjemne sprawy i wolałabym takich rzeczy nie robić, ale wierz mi, Twoja matka nie cofnie się przed niczym, więc musisz mieć oręż, by się z nią zmierzyć. To działa również w drugą stronę - pamiętaj, że ona może Cię nagrywać, podsłuchiwać i użyć wszystkiego, co kiedykolwiek było między Wami przeciwko Tobie. 

Następnym krokiem, kiedy dostaniesz wniosek matki, będzie odpowiedź na niego. Zdecydowanie doradzam wziąć sobie do pomocy pełnomocnika. Raczej adwokata, nie radcę. Najlepiej specjalistę do spraw rozwodowych i o opiekę nad dziećmi. Takiego, który nie boi się ostrej jatki, bo niestety, taka sprawa może być bardzo nieprzyjemna. Weź najlepszego, na jakiego Cię stać. Pełnomocnik przejmie pałeczkę, jeśli Tobie nerwy odmówią posłuszeństwa. Zadba o Twoje interesy. Pełnomocnik będzie też przydatny, kiedy padną wnioski i propozycje podczas sprawy - będzie mógł Ci wytłumaczyć ludzkim językiem co to jest, jakie są plusy, a jakie minusy danych rozwiązań. Sama sobie raczej nie poradzisz. Jeśli nie stać Cię na adwokata, sprawdź w sądzie rejonowym i na najbliższym wydziale prawa, czy są jakieś dyżury bezpłatnej pomocy prawnej. Warto skorzystać choćby z takich wskazówek. Odpowiedź na wniosek nie musi (i nie powinna) zawierać wszystkiego, co masz do powiedzenia w tej sprawie. Powinna być krótka, np. odmawiasz kontaktów, bo babka uporczywie wykazuje niewłaściwa postawę wobec dzieci, co jest sprzeczne z ich dobrem. Nie pisz zbyt wielu szczegółów, by nie dawać jej czasu na przygotowanie się, merytoryczne i emocjonalne do rozprawy. Dobrze ją będzie paroma rzeczami zaskoczyć na rozprawie, bo narcyza zaskoczona krytyką (ona odbiera proste opisanie faktów jako agresywną napaść na siebie) łatwo traci wszelkie panowanie nad sobą.

Zanim dojdzie do rozprawy, możesz spodziewać się wizyty kuratora sądowego. Sąd nie musi go przysyłać, ale może. Jeśli go wyśle, to prawdopodobnie i do Ciebie do domu, i do Twojej matki. Ona będzie tym pewnie zupełnie zaskoczona, więc już na tym etapie nakłamie i nakręci, a tym lepiej dla Ciebie. Kurator przyjdzie niezapowiedziany, nie denerwuj się tym, ani specjalnie nie przygotowuj do tej wizyty. Nie pucuj domu, nie szykuj wyjątkowo zdrowych posiłków. Po prostu bądź sobą, przygotuj się jedynie, by opowiedzieć, dlaczego nie zgadasz się na kontakty z matką, bo padnie o to pytanie. Tu również nie za dużo szczegółów, bo raport z wizyty kuratora sądowego znajdzie się w aktach sprawy i lepiej nie ułatwiać matce przygotowania się. Kurator wypyta o Waszą rodzinę - ilość dzieci, dochody, szkoły, zdrowie dzieci, sprawdzi warunki mieszkaniowe, itd. Może zamienić parę słów z dzieckiem, ale nie będzie go wypytywał o sytuację z babcią. Do mnie kuratorka przyszła dość bojowo nastawiona - we wniosku o kontakty moja matka opisała siebie jako kochającą babcię, która od pierwszej chwili życia wnuków hołubiła je i wychowywała, a mnie jako bogatą zimną sukę, która najpierw zaoszczędziła na niani korzystając z pracy babci, a potem wyrzuciła biedaczkę na śmietnik. Ale bardzo szybko zmieniła nastawienie, kiedy opowiedziałam jej historię i zobaczyła mój normalny dom i moje ufne, szczęśliwe dzieci. Kurator może też przepytać o Twoją rodzinę sąsiadów, ale bez obawy, nawet jeśli nie żyjesz ze wszystkimi w zgodzie, to nie będzie miało istotnego znaczenia, póki ktoś z nich nie powie, że był świadkiem awantur, bijatyk, ciągłych płaczów dziecka itd.

We wniosku matka będzie musiała podnieść podstawę prawną, na jakiej wnosi o kontakty z wnukami. Warto zaznaczyć, że Kodeks Rodzinny i Opiekuńczy w art. 113, na którym się większość z nich opiera, reguluje jedynie kontakty dzieci z rodzicami, nie wspominając o dziadkach. Jednak prawo uregulowania kontaktów dziadków z wnukami potwierdził Sąd Najwyższy w uchwale z dnia 14 czerwca 1988 roku (sygn. III CZP 42/88). Pełną treść znajdziesz w internecie, dla nas najważniejsze jest, iż Sąd Najwyższy stwierdził, że dziadkowie mogą żądać uregulowania osobistych kontaktów z wnukami, jeżeli leży to w interesie dzieci (pogrubienia są moje).  To bardzo ważne, bo w toku postępowania sądowego musisz przekonać sąd, że spotykanie się z Twoją matką nie leży w interesie Twoich dzieci. Dalej, Sąd Najwyższy stwierdza, że "(rodzice) powinni zatem dla pełnego rozwoju jego osobowości umożliwić dziecku kontaktowanie się z jego krewnymi (dziadkami) przy właściwej ich postawie i korzystnym wpływie na dziecko.". To drugi punkt, na podstawie którego możesz obalić żądania matki. Trzeba udowodnić, że postawa babci jest niewłaściwa i ma ona niekorzystny wpływ na dziecko. Drugim ważnym punktem, na którym możesz podważyć roszczenia narcyzy jest to, że przepisy Kodeksu Rodzinnego o regulowaniu kontaktów stosuje się odpowiednio do kontaktów rodzeństwa, dziadków, powinowatych w linii prostej, a także innych osób, jeżeli sprawowały one przez dłuższy czas pieczę nad dzieckiem. Co to znaczy sprawować pieczę nad dzieckiem? To znaczy, jeśli Twoje dzieci mieszkały u dziadków i byli oni jego głównymi opiekunami, którzy podejmowali decyzje na jego temat itd. W praktyce się to nie zdarza, poza sytuacjami, gdy np. długo leżałaś nieprzytomna w szpitalu czy coś w tym rodzaju. Opieka nad dziećmi, okazjonalna czy codzienna, kiedy Ty jesteś w pracy, nie jest tego rodzaju pieczą. Więcej na ten temat dowiesz się od prawnika.

Większość narcystycznych matek ma przekonanie o swoich szczególnych uprawnieniach i podchodzi do tej sprawy jak do dochodzenia swoich osobistych praw do widywania się z dziećmi. Moja, zanim poszła do sądu, wielokrotnie nas pisemnie wzywała do zaprzestania naruszania jej praw (co ignorowaliśmy). Tymczasem w polskim prawie i w orzecznictwie jest jasne, że prawo do widywania się z dziadkami jest prawem dzieci, a nie dziadków. Dla dziadków jest to przywilej, z którego mogą korzystać pod pewnymi warunkami. Te warunki to dobro dziecka i ich właściwa postawa. Na tym musisz się skupić podczas postępowania.

Rozprawa w sądzie będzie się składała z przesłuchań obu stron, sędzia będzie zadawała pytania, Ty będziesz mogła zadać pytania matce, a ona Tobie. Zacznie się od wysłuchania wnioskodawczyni, czyli Twojej matki. W trakcie jej wypowiedzi zapisz sobie krótkimi hasłami najważniejsze z tego, co mówi, by odnieść się do tego w swojej wypowiedzi. Pamiętaj jednak, że ona zrobi wszystko, by Cię sprowokować do utraty panowania nad sobą i zacznie wypowiedź od totalnego ataku na Ciebie i Twoją rodzinę. Chodzi jej o to, by zepchnąć Cię w tej walce do narożnika, przejąć inicjatywę i nadać ton całej rozprawie. Ona chce, byś musiała skupić się na bronieniu siebie i swojego dobrego imienia, aby mowa była o Tobie i Twoich rzekomych wadach, a nie o niej i krzywdzie jaką wyrządziła Twoim dzieciom. To jest stała taktyka narcyzów. Nie pozwól się kontrolować. Cokolwiek matka nie powie, pamiętaj, że jesteś tam po to, by opowiedzieć sądowi dlaczego uważasz, że Twoje dzieci nie powinny się z nią spotykać. a nie po to, by rozmawiać o Tobie i wyjaśniać jaka naprawdę jesteś. Na jej oszczerstwa i insynuacje odpowiedz krótko, że to kłamstwa i przejdź do tego, co chcesz powiedzieć o niej. Moja matka zaczęła swoją wypowiedź od tego, że wnosi do sądu o wyznaczenie kuratora mojej rodzinie i wysłanie dziecka na badania, bo dziecko jest bite, maltretowane, zastraszane i manipulowane przez matkę, czyli przeze mnie. Wyobrażasz sobie, jak się zdenerwowałam. Zachowałam jednak spokój, zgodnie z radą prawnika. Jak usłyszysz coś takiego, weź głęboki wdech i potem powoli wypuść powietrze z płuc. To pomaga. Matka mnie ostro atakowała, a mój prawnik przez dłuższą chwilę nie reagował na to. Powiedział mi wcześniej, że tak właśnie będzie, wstrzymywał się po to, by ona mogła pokazać swoim zachowaniem sądowi, jaką jest osobą. A ja się miałam pokazać jako osoba, która nie daje się ponieść emocjom, choć atakowana. Nie przerywaj jej wypowiedzi, choćby nie wiem, co mówiła. Moja się wkrótce zaplątała sama w swoje kłamstwa i na pytania sądu, co konkretnie ma na myśli, nie umiała odpowiedzieć, poza wykrzykiwaniem, jaka to jestem straszna. Kiedy zaś nadejdzie chwila Twojej wypowiedzi, podsumuj krótko, że to wszystko kłamstwa i że właśnie takie kłamstwa Twoja matka przekazuje Twoim dzieciom na Twój temat, deprecjonując Cię i niszcząc Twój autorytet i więź z dziećmi. I dlatego uważasz, że nie powinny jej widywać. Dodaj do tego wszystkie inne fakty dotyczące tego, co ona robi. Jak widzisz, w wielu przypadkach narcyza sama poda Ci amunicję do walki ze sobą. Ją łatwo sprowokować mówiąc samą prawdę - kiedy narcyza słyszy publicznie krytykę pod swoim adresem, to ją boli potwornie i w obronie swojego wizerunku traci panowanie nad sobą. Moja matka kilkukrotnie przerwała nie tylko moją wypowiedź, ale także wypowiedź sędziego. W ogóle, jej postawa była bardzo arogancka.

Mój prawnik zwrócił moją uwagę (i był przekonany, że nie uszło to również uwadze sądu) na fakt, że w zasadzie wszystkie wypowiedzi matki były o niej. To nie dziwi, bo każdy narcyz interesuje się wyłącznie sobą, swoimi uczuciami, potrzebami i swoimi roszczeniami. Matka perorowała, jaka to ona jest wspaniała, ale pokrzywdzona przez los, jak to ona jest biedna i prześladowana, jak to ona przeżywa i tęskni za wnukiem. Ani słowa o dziecku i jego uczuciach. Ty za to mów tylko o dziecku, o tym jak ono się czuje, jak odbiera zachowanie babci, jak wygląda po jej wizycie, jakie skutki wywiera jej postępowanie na życiu Waszej rodziny. O sobie też możesz wspomnieć, ale wyłącznie w kontekście dziecka, np. mów o tym, że matka źle Cię potraktowała, ale nie chciałaś się kłócić przy dziecku i odłożyłaś na bok swoje uczucia. To nie było dla mnie trudne, bo faktycznie i w zgodzie z prawdą mogłam powiedzieć, że tolerowałam bardzo długo okropne rzeczy tylko po to, by dzieci mogły mieć babcię.

Wiem, że odczujesz ogromną pokusę, by korzystając z pierwszej być może w Twoim życiu okazji, opowiedzieć o całej krzywdzie, która spotkała Cię ze strony matki, ale powstrzymaj się od tego. Sądu w tym przypadku nie interesuje za bardzo co się działo między Tobą i matką w przeszłości. Interesuje go tylko tu i teraz, wyłącznie w odniesieniu do kontaktów babcia-dzieci. Wasze wzajemne stosunki nie mają istotnego znaczenia, jak długo nie wpływają na dzieci. Unikaj więc jak ognia postawienia się w roli osoby, która pragnie zemsty na babci i uniemożliwia te kontakty ze względu na osobiste urazy wobec niej. Z całą pewnością narcyza zarzuci Ci, że masz urojone poczucie krzywdy i mścisz się na niej, odmawiając jej kontaktu z Twoim dziećmi i jesteś tak zapiekła w swojej złości i żalu do niej, że krzywdzisz własne dzieci pozbawiając je kontaktu z ukochaną babcią. Nie reaguj na to. Mów o tym i tylko o tym, co ma istotne znaczenie dla kontaktów jej z dziećmi i wpływu jej na Twoje dzieci. Na przykład nie opowiadaj o tym, jak matka traktuje Ciebie w ogóle, ale powiedz konkretnie jak traktuje Ciebie w obecności Twoich dzieci, wyjaśnij, że jest to niewłaściwe i daje dzieciom złe wzorce, że wychowujesz swoje dzieci w szacunku wzajemnym i wypowiadanie się do drugiej osoby w ten (opisz to konkretnie) sposób jest niezgodne z wartościami Twojej rodziny. Trzymaj się faktów i konkretów. Np. powiedz, że matka podważa Twoje metody wychowawcze, np. dając dzieciom słodycze, kiedy Ty zabraniasz, że wielokrotnie ją prosiłaś, by tego nie robiła, a ona nie zmienia swojego postępowania i robi to stale, takie zachowanie w sposób trwały niszczy Twój autorytet rodzicielski. Jeśli matka nastawia dzieci przeciwko Tobie, opisz dokładnie, co, kiedy i jak zrobiła, i jaki miało to wpływ na dzieci (zaczęły sprawiać trudności wychowawcze, buntowały się, źle sypiały, zaczęły mieć lęki itd.). Jeśli matka Cię deprecjonuje wobec dzieci, opisz jak to robi, kiedy i jakimi słowami. Jeśli Twoje dzieci chodzą na terapię psychologiczną, koniecznie zdobądź zaświadczenie od psychologa, w którym będzie opisane nad jakimi problemami pracują w terapii i jak kontakty z babcią mogą wpłynąć na dziecko. Jeśli dziecko ma lęki, moczy się w nocy, izoluje się, idź z nim do psychiatry dziecięcego, podejmij leczenie, poproś go również o zaświadczenie, że korzystasz z jego pomocy i w jakiej sprawie. Możesz również powołać świadków zachowań matki wobec dzieci albo wobec Ciebie w obecności dzieci. Mogą to być osoby z rodziny lub przyjaciele, nauczyciele czy terapeuci Twojego dziecka, ale wybierz staranie. Muszą to być osoby, co do których masz całkowitą pewność, że nie pozostają pod wpływem narcyzy (np. w zależności finansowej), potrafią się wysłowić w sytuacji stresu (narcyza i jej prawnik na pewno będą ich atakować) i ubrać w słowa swoje obserwacje. Znają Ciebie i Twoje dzieci, bywają w Waszym domu itd. Poproś te osoby, by ograniczyły się w swoich zeznaniach do opisania faktów, powstrzymując się od ocen i okazywania większych emocji. To jest kolejny punkt, w którym możesz wygrać z matką, bo jej świadkami będą albo osoby od niej zależne albo jej dwór, krąg, w którym ona bryluje i rządzi. Takie osoby, by się jej przypodobać, będą zmyślać, koloryzować, nie będą umiały powiedzieć nic konkretnie, tylko będą podkreślać jak wspaniałą babcią jest narcyza. Będą się wypowiadały głównie o niej, nie o dziecku. Spodziewaj się nawet całkowicie kuriozalnych świadków. Np. przyjaciółki matki z jej rodzinnego miasta, którą pierwszy raz widzisz na oczy, zeznającej, że rzekomo zakazałaś matce kontaktować się z Twoimi dziećmi z czystej złośliwości. Osoby te nic nie wiedzą o sytuacji, a są jedynie skrzydlatymi małpami matki. Pamiętaj, że Ty i Twój prawnik będziecie mieli możliwość zadawania pytań zarówno narcyzie jak i jej świadkom. Seria prostych, konkretnych pytań o fakty pomoże ich zdyskredytować. Np. jeśli twierdzą, że doskonale znają Twoje dzieci, zapytaj ile mają lat, do której klasy chodzą, na co stale chorują, jak wyglądają, jak ma na imię ich wychowawczyni itd. To musza być fakty, które łatwo sprawdzić. Na tym zarówno narcyza jak i jej świadkowie najczęściej się wyłożą, bo oni nie znają Twoich dzieci tak dobrze, a ona ma je głęboko gdzieś, nic o nich nie wie, są jedynie przedmiotami w jej walce z Tobą. To jest moment, kiedy możesz to sądowi w pełni pokazać. Moja matka na przykład nie pamiętała żadnej z terapii, na które rzekomo stale woziła mojego syna.

Zachęcam do jak największej szczerości, nawet jeśli się wstydzisz swojej rodziny i tego jak matka Cię traktowała, nawet jak wydaje Ci się to śmieszne czy dziecinne. Bądź spontaniczna i mów szczerze, ale trzymaj się tematu i konkretów. Niech to się nie zmieni w litanię ogólnych skarg z Twojej strony. Odpowiadaj na pytania sądu bez zbędnych dygresji. Jeszcze raz to powtórzę: bądź szczera. Kiedy matka, korzystając ze swojego prawa zapytała mnie, dlaczego dużo wcześniej nie odcięłam jej od kontaktu z dziećmi, skoro była takim potworem. Odparłam szczerze, że kochałam ją i ojca i wciąż, jak wiele dzieci z patologicznych rodzin, miałam nadzieję na odwzajemnienie tej miłości, nawet nie do mnie, ale do wnuków. I że faktycznie, mogę sobie zarzucić, że za długo się na tej nadziei opierałam, kosztem moich dzieci. Ty też będziesz miała możliwość zadać matce pytania. Zapytałam ją tylko o pewne szczegóły dotyczące mojego syna. Szczegóły, które powinna znać, jeśli naprawdę była tak bliska niego, jak twierdziła, że była. Nie umiała na to odpowiedzieć, myliła się, improwizowała i zmyślała. Zapytałam ją również, dlaczego nie poinformowała władz, skoro twierdzi, że znęcam się nad swoim synem. Na to też nie umiała sensownie odpowiedzieć.

Przygotuj się do swojej wypowiedzi. Spiszcie razem z mężem czy inną bliską osobą dokładnie, punkt po punkcie, co zarzucacie babci w jej kontaktach z wnukami, co uważacie za niewłaściwe i szkodliwe dla swoich dzieci, w jaki sposób próbowaliście dojść do porozumienia z matką i dlaczego uważacie, że nie macie już innego wyjścia jak tylko odciąć ją od dzieci. Pamiętajcie, że w zdenerwowaniu wiele rzeczy może Wam umknąć. Warto sobie to spisać i kilkukrotnie przećwiczyć w rozmowie z kimś bliskim, kto przyjmie na siebie rolę narcyzy. Warto nawet, by ta osoba próbowała Ci przerywać, a nawet zasypywała Cię szczególne bolesnymi tekstami (na pewno wiesz, jakie one są), tak, byś mogła przećwiczyć opanowanie emocji i powrót do swojej wypowiedzi na spokojnie. Nie chodzi o to, byś się nauczyła tego wystąpienia na pamięć, bo recytowanie zrobi nieszczere wrażenie na sądzie, a jedynie o to, że jeśli stracisz wątek z nerwów, łatwiej byłoby sobie przypomnieć, co chciałaś powiedzieć. Pamiętaj, że piszemy i mówimy w sądzie tylko prawdę. Każdy fałsz zostanie natychmiast wykryty (sędziowie sądu rodzinnego to praktycy, dla których konflikty rodzinne to chleb powszedni) i postawi Cię w złym świetle, podważając Twoją wiarygodność. Dlatego nie koloryzuj i nie wyolbrzymiaj. Pamiętaj, że Twoją największą szansą jest to, że sąd uwierzy Tobie, a nie matce. A ona - jak to narcyza - będzie kłamać na pewno. Chociaż jej barwne kłamstwa i świetne aktorstwo w zestawieniu z Twoją skromną prawdą wydadzą Ci się dawać jej gigantyczną przewagę, pamiętaj, że sąd ma rozum i doświadczenie, szybko zorientuje się, że ona kłamie. To po prostu jest widoczne dla sędziego jak na dłoni. To jest Twoja przewaga.

Czego jeszcze możesz się spodziewać? Sąd może wysłać wszystkich uczestników postępowania (łącznie z dzieckiem) na badania do Rodzinnego Ośrodka Diagnostyczno-Konsultacyjnego. Są to ośrodki, które zajmują się badaniem psychologicznym rodzin i stosunków panujących w rodzinie. Wiem, że panują bardzo kontrowersyjne opinie na ich temat, jednak rozpowszechniane głównie przez ojców, niezadowolonych z orzeczeń o kontaktach z dziećmi po rozwodzie. W RODK pracują przeważnie ludzie, którzy zjedli zęby na konfliktach rodzinnych i manipulacjach. Prawdopodobnie rozpoznają manipulantkę i agresorkę w Twojej matce. W praktyce takie badanie wygląda tak, że cała rodzina przychodzi na konkretną godzinę do ośrodka (zwykle osobno Wy i matka), gdzie psychologowie odbywają rozmowy zarówno z rodzicami/dziadkami jak i z dzieckiem, robią rozmaite testy kompetencji rodzicielskich/osobowości oraz obserwują rodziców podczas swobodnej interakcji z dzieckiem (od poczekalni, poprzez pokój zabaw itd.). Możesz się np. spodziewać, że będziesz wypełniała jakiś test, kiedy dziecko będzie przy Tobie i będzie się domagało Twojej uwagi. Psycholog będzie obserwował, jak odnosisz się do dziecka w tej sytuacji. Niech Cię nie przeraża to badanie, to nie jest konkurs na najlepszą matkę i nie będzie tam rozważane, jaką jesteś matką w ogóle. Raczej zwrócą uwagę na to, co mówisz do dziecka o babci, czy pozwalasz mu na swobodną o niej rozmowę i ekspresję uczuć, nie sugerujesz mu, co ma robić, nie straszysz nią. Bądź po prostu sobą. Dziecku powiedz prawdę przed wizytą w tym ośrodku, w sposób dostosowany do wieku, tak, by go nie zaniepokoić. Np., że babcia chce się z nim widywać i że psycholog chciał z wami porozmawiać o tym. Nie przygotowuj w żaden sposób dziecka do tego, nie ucz go, co ma powiedzieć, niech będzie szczere. Zapewnij je, że śmiało może powiedzieć, co myśli i czuje, bo ci dorośli chcą mu pomóc. Na badanie w ośrodku weź ulubioną maskotkę dziecka, jakieś zabawki, książkę, coś do picia i przekąskę, to może potrwać parę godzin. Twoją matkę też przemaglują, próbując się dowiedzieć, co wie o wnuku, na ile jest uczuciowo zaangażowana, jak wyglądają jej kontakty z dziećmi, czy istnieje emocjonalna więź. Ona przede wszystkim będzie mówić o sobie i Tobie, nie o dziecku, psychologowie to zauważą. Będzie kłamać. Będzie skupiona na wychwalaniu siebie i agresji wobec Ciebie, co też zostanie zauważone. Czytałam już kilkadziesiąt raportów z takich badań udostępnionych mi przez Czytelniczki i jeszcze nie znalazłam ani jednego, w którym narcyza wypadłaby na osobę stabilną i godną zaufania. W ogóle warto wiedzieć, że silny konflikt między stronami, sam w sobie, niezależnie od tego, jakie jest jego źródło i kto go zaczął, jest okolicznością przemawiającą za nieregulowaniem kontaktów z dzieckiem (czyli odrzuceniem wniosku matki), gdyż stawia dziecko w konflikcie lojalności, wywołuje nerwowość, itd. Możesz też być pewna, że jeśli zdarzy się, że będziecie z matką badani tego samego dnia, ona już w poczekalni podejmie próbę przejęcia kontroli nad sytuacją. Np. będzie próbowała podejść do Was, komentować głośno na Wasz temat czy pukać do drzwi pokoju, w którym będzie dziecko. Takie zachowanie jest źle oceniane i tym lepiej dla Ciebie. Gdyby matka próbowała Was napastować, odwróć się od niej, zasłaniając dziecko własnym ciałem i zwróć się do psychologa o pomoc, nie dyskutuj z matką i nie kłóć się z nią. Ona prawdopodobnie zrobi dziką awanturę, co pogrzebie jej szansę, ale Ty się nie daj sprowokować. W opinii, którą wystawi RODK (czeka się na nią około miesiąca od badania) najważniejsza dla Ciebie informacja znajduje się w dziale "wnioski". Większość sędziów przychyla się do tego, co proponują eksperci w RODK, do tej pory tylko raz spotkałam się z przyznaniem babci kontaktów z dzieckiem ale raz w miesiącu przez dwie godziny w obecności kuratora sądowego. Apelacja jest w toku, a do samych kontaktów doszło tylko raz. Jak narcyza zorientowała się, że jest cały czas pod obserwacją i nie będzie mogła manipulować dzieckiem, sama zrezygnowała z tych kontaktów. Pamiętaj, że jej celem nie jest kontakt z Twoim dzieckiem, tylko pognębienie Ciebie, więc jeśli kontakt z dzieckiem nie będzie mógł jej służyć jako oręż przeciwko Tobie, szybko sobie odpuści.

Druga możliwość, którą ma sąd, to wysłanie obu stron postępowania na mediacje rodzinne. To jest dobrowolne i radzę Ci się na mediacje zgodzić. Chodzi o to, by pokazać swoją dobrą wolę rozwiązania konfliktu i niczym Wam to nie grozi. Mediacja bowiem ma prowadzić do kompromisu zawartego za obopólną zgodą, a mediator nie będzie rozstrzygał, kto ma rację. Narcyza jednak nie zna słowa "kompromis". Pewnie chętnie zgodzi się na mediacje, bo jej się będzie wydawało, że przekabaci i zmanipuluje mediatora, by przekonał Cię, że coś z Tobą nie tak i zmusił do poddania się na jej warunkach. Nic bardziej mylnego. Czeka ją srogie rozczarowanie. Mediator jasno jej powie, że musicie rozmawiać jak równy z równym, będzie kierował rozmową w taki sposób, by okazywać sobie wzajemny szacunek, itd. Większość znanych mi narcyz zerwała mediacje, jak tylko się zorientowała, że nie służą one "naprostowaniu" Ciebie. Nawet jeśli doszło do jakiegoś porozumienia, to w ostatniej chwili (mediacje kończą się zawarciem pisemnego porozumienia) narcyza próbowała zmieniać warunki albo nie dotrzymała ich już podczas pierwszych kroków po mediacji (np. nadal zasypywała sąd donosami na Twój paskudny charakter, chociaż zobowiązała się tego więcej nie robić). Pamiętaj, że prawdziwa narcyza nigdy nie uznaje czegoś takiego jak reguły, zasady i ustalenia. Ona jest bóstwem, który jest ponad takie rzeczy, to ona dyktuje innym zasady i warunki. Mediacja będzie więc krokiem, który postawi ją we właściwym świetle w oczach sądu.

Trzecią możliwością jest tzw. wysłuchanie dziecka przez sędziego, na podstawie Kodeksu Postępowania Cywilnego, który mówi, że sąd w sprawach dotyczących osoby małoletniego dziecka wysłucha je, jeżeli jego rozwój umysłowy, stan zdrowia i stopień dojrzałości na to pozwala. Rozwiązanie rzadko stosowane, ale bardzo skuteczne w takiej sprawie jak Twoja. Najlepsze dla nieco starszych już dzieci (mój syn był wysłuchany przez sąd w wieku 11 lat). Możesz zgłosić taki wniosek do sądu, jeśli Twoje dzieci nie chcą się spotykać z babcią lub mają uczucia mieszane w tej sprawie. Oraz jeśli masz wrażenie, że sędzia jest osobą, która potrafi nawiązać kontakt z dzieckiem. Jeśli zaś sama sędzia proponuje wysłuchanie, zgódź się na nie. W zasadzie Twoja zgoda nie jest niezbędna, ale sąd o nią pyta, choćby po to, by wybadać, czy boisz się takiej weryfikacji. Dziecku powiedz, że pani sędzia chciała go zapytać co myśli o możliwości spotkań z babcią, bo chciałaby poznać jego opinię w tej sprawie, ale decyzję co do tego, czy będzie się z babcią spotykał podejmą dorośli, więc śmiało i szczerze może powiedzieć co myśli i czuje. Chodzi o to, by dziecko nie czuło się odpowiedzialne za werdykt. To wysłuchanie to zwykle spotkanie dziecka sam na sam z sędzią i protokolantem, w pokoju przyjaznym dla dzieci w budynku sądu (są w nim zabawki i meble jak w zwykłym domu). Idąc do sądu zabierz ulubioną zabawkę dziecka, by dotrzymała mu towarzystwa, jakąś książkę do czytania, coś do picia i przekąskę, zachowuj się swobodnie i na luzie, tak by nie robić z tej sprawy wielkiego halo, po wszystkim zabierz je na lody czy zrób mu jakąś drobną przyjemność. Niech dziecko nie myśli, że to będzie jakieś brutalne przesłuchanie. Nie przygotowuj go w żaden sposób, nie sugeruj nic, nie wypytuj także po wyjściu z wysłuchania, o co pytała pani sędzia. W ten sposób ograniczysz stres z tym związany. Dowiesz się, co dziecko powiedziało z notatki, którą sędzia umieści w aktach. U nas wysłuchanie ostatecznie przekonało sąd. Wysłuchanie dziecka ma jeszcze tę zaletę, że bardzo trudno jest taki dowód podważyć w sądzie apelacyjnym.

Wszystko to, co napisałam, czyli dowody z przeszłości, zeznania Twoje i matki, badania, wysłuchanie dziecka, wszystko to złoży się na całościowy obraz, który pozwoli sądowi wydać decyzję. Nawet jeśli każdy z elementów z osobna wydaje Ci się zbyt słabo bronić Twojego stanowiska, jednak ogólne wrażenie zawsze jakieś powstaje. Jak do tej pory spośród moich Czytelniczek wszystkie wygrały z matkami sprawę o kontakty, z jednym wyjątkiem, kiedy babcia dostała kontakty z dzieckiem pod nadzorem kuratora na czas postępowania, które nadal jest w toku. Myślę jednak, że ta konkretna sprawa raczej wiąże się z ogólną sytuacją polityczną w kraju i postępującym odbieraniem przez władzę sądom niezależności, a nie z samym meritum. To niepokojący trend, ale na razie to jedyny taki przypadek. Nie mogę Cię zapewnić, że wszystko będzie dobrze, bo dużo tu zależy od materiału dowodowego (a ten nie zawsze mamy pełny, bo trudno takie sprawy czarno na białym udowodnić), ale jednak jestem optymistką.

A gdyby jednak poszło źle, pamiętaj, że to nie koniec Twoich opcji. Zawsze możesz nie realizować zasądzonych kontaktów. Ja bym tak zrobiła, gdybym przegrała. Jedyne, co za to grozi, to grzywna nałożona przez sąd i to po długotrwałej drodze formalno-prawnej (zapytaj prawnika o szczegóły), a przecież nie musisz od razu przyznawać, że ich nie realizujesz, bo nie chcesz. Użyj kontaktów i możliwości, by dziecko zawsze było chore, kiedy babcia ma się z nim spotkać, przenieś się do innego miasta, zmieniaj plany, jest naprawdę dużo możliwości faktycznego unikania tych kontaktów pod dobrym usprawiedliwieniem. W końcu pewnie sąd uzna, że nie masz woli ich realizowania i może ukarać Cię grzywną, ale droga do tego jest długa i obfituje w rozmaite możliwości odwoławcze. I jest duża szansa, że narcyzie się szybko znudzi dochodzenie do tego, jak zrozumie, że za nic nie oddasz jej w ręce swojego dziecka i w ten sposób nie będzie mogła kontrolować Twojego życia. One są leniwe i szukają najprostszej drogi zapewnienia swoich potrzeb. Musisz być twarda i wytrzymała.

Taka sprawa to emocjonalnie bardzo ciężkie przeżycie. Nie będę tego ukrywać. Przed każdą rozprawą całą noc nie spałam. Pamiętaj jednak cały czas, że nie ma już najmniejszego znaczenia, co myśli o Tobie matka i że w żaden sposób nie możesz już na to wpłynąć. Nie ma znaczenia co mówi o Tobie. Skup się na tym,  że masz udowodnić, że ma zły wpływ na Twoje dzieci. Nie daj się ponieść emocjom, ale także wybacz sobie, jeśli się zaczerwienisz, czy zaczniesz jąkać. W takich sprawach emocje są normalne i sędzia o tym wie. Zawsze możesz poprosić o chwilę przerwy na oddech i uspokojenie się. Paradoksalnie, korzystne może być zestawienie Twoich silnych emocji (zależy Ci na dziecku) z zimnym wyrachowaniem matki. Ona będzie się podniecała tylko w momentach użalania się nad sobą. O dziecku będzie mówiła bez emocji. Dla niej to nie jest sprawa życia i śmierci, jak dla Ciebie, tylko jeszcze jedna rozgrywka z Tobą. Sąd to zauważy.

Jeśli masz pytania, proszę o nie w komentarzu albo w formularzu kontaktowym. Jeśli zaś masz już taką sprawę za sobą, podziel się, proszę z nami swoim doświadczeniem w komentarzu. Głowa do góry. Prawda zwycięży. 




23 komentarze:

  1. Bardzo mi przykro, że musieliście przez to przechodzić. Serce mi się kraje na niezrekompensowaną krzywdę wszystkich dzieci narcyzów :( Niech szlag trafi to zaburzenie :( Wspaniale sobie poradziłaś! Gratuluję tytanicznej siły!!! Regenerujcie się i dbajcie o siebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rowniez wspolczuje. Moja miala chec na alimenty,ale wie,ze nic nie ugra ,bo miala ograniczone prawa rodzicielskie. Zostawila nas z tata ( dzieki Bogu).balam sie,ze bedzie domagac sie kontaktow z wnukiem,ale od 5 lat cisza...uff

      Usuń
  2. Serdecznie dziękuję za ten nowy wpis, na który tak czekałam. Jak zwykle jest wszystko opisane od A do Z, i większość rzeczy z mojego życia się potwierdza. JESZCZE RAZ DZIEKUJE

    OdpowiedzUsuń
  3. nareszcie-dziękuje za obszerny wpis, ja jednak nie mam ąż takich obciążających dowodów na nią i mimo że tu wszystko ładnie opisane to ja boję się że przegram z moją narcystyczną matka i dostanie widzenia z dzieckiem :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Czy mozna prosic o wpis o tym jak dziecko narcyzy funkcjonuje w relacjach z innymi ludzmi?

    OdpowiedzUsuń
  5. Moja straszy mnie i mojego brata że pozwie Nas do sądu o prawa widywania się z wnukami. To co ona piszę do nas w smsach to ludzkie pojęcie przechodzi. Atakuje całą swoją rodzinę obraźliwymi smsami. Nawet mojego tatę chociaż są już po rozwodzie 20 lat. Czy w razie potrzeby mogę wykorzystać te wiadomości sms w sądzie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogromnie współczuję. Oczywiście, można wykorzystać te smsy w sądzie. Jako ilustrację tego, że jest to osoba wrogo nastawiona, agresywna i niezrównoważona. Kontakt z nią będzie dla dzieci bardzo trudny emocjonalnie i niebezpieczny, bo ze względu na swoją wrogość będzie chciała je wciągnąć w konflikt. Wiem, że to zabrzmi dziwnie, ale ciesz się, że macie takie dowody, bo niektóre matki są sprytne i nigdy nie pokazują niczego na piśmie.

      Usuń
  6. witam, jestem córka naryctycznej matki która też wystąpiła o uregulowanie kontakótw z wnukami, a ja teraz dostałam wezwanie z sądu, gdzie będę przesłuchiwana w charakterze strony , czy Pani też w czymś takim uczestniczyła i jak to wyglądało?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To przesłuchanie jako strony to jest właśnie to, co powyżej opisałam (u nas odbyło się na rozprawie). Sąd przepyta Panią o wszystkie okoliczności i będzie chciał wiedzieć, dlaczego nie pozwala Pani na kontakty matki z wnukami.

      Usuń
    2. i będzie od razu wyrok czy to potrwa??? wybieram się do adwokata właśnie o pomoc

      Usuń
    3. Wyrok był u nas po drugiej rozprawie. Pierwsza rozprawa była ponad pół roku od złożenia wniosku przez matkę, a kolejna po kilku miesiącach (w międzyczasie było wysłuchanie dziecka). W sumie około roku w pierwszej instancji. Jeśli będzie badanie w RODK, trzeba się liczyć z kolejnymi miesiącami oczekiwania na nie. Najdłużej to trwa w dużych miastach.

      Usuń
  7. Troche nie na temat ale w ten weekend napotkalam piekny egzemplarz rodziny narcystycznej - matka narcyza i przyzwalajacy, schowany za gazeta ojciec.
    Starsze dziecko - dziewczynka - ok 8 lat Koziol ofiarny i mlodszy chlopczyk - Zlote Dziecko, majace jednak mamusie zupelnie gdzies juz w wieku ok 3-4 lat...
    I zrozumialam dlaczego moja matka - gdziebysmy nie pojechali - nigdy nie nawiazala zadnych znajomosci ani kontaktow nawet na glupia "kawke" - po prostu ludzie widzieli ze jest to okropna, odpychajaca osoba majaca sie za " cos lepszego" - tak samo jak ta obserwowana przeze mnie w ten weeekend kobieta...
    Nigdy nie zaczelabym z nia rozmowy a juz na pewno zadnej nawet jednodniowej wakacyjnej przyjazni.
    Zal mi bylo dziewczynki zmuszanej do plywania piskliwym wrzaskiem i wypominaniem kosztow poniesionych na nauke plywania ( po polsku na plazy w UK) i czulam wstret do jca, ktory ani na chwile nie przestal " czytac" gazety, az w koncu narcyza wyrwala mu ja z rak zmuszajac go do pojscia do wody, bo "ona ma juz dosyc"
    Normalnie wypisz wymaluj moje wakacje z rodzicami...tylko rodzenstwa nie mam, wiec nikt nie dzielil ze mna tej cudownej uwagi mamusi.
    Ze tez takich ludzi jest tylu na swiecie, skad to sie bierze?
    Ja po tegorocznej komunii corki, z ktorej matka wyjechala po koszmarnej scenie
    ( w domu tesciow) wrzeszczac ze ja oskarzamy o kradziez pierscionka corki - mala zgubila go zaraz nastepnego dnia ( dobrze ze byl od nas a nie od niej) - i szukalismy po calym - duzym - domu, miedzy innymi w pokoju gdzie oni spali a gdzie dzieci byly caly czas ze wzgledu na obecnosc xboxxa :) ...
    mam juz calkowicie dosyc i po raz pierwszy w zyciu i od wyjazdu do UK w 2004 - nie zamierzam jechac do nich w odwiedziny ani organizowac nawet przelotnego spotkania z dziecmi.
    Scena i wrzaski i oskarzenia, ze wszystkim przeszkadza, ze wszyscy ja nienawidza, a tesciowie ( Bogu ducha winni przemili ludzie) podobno jedynie udaja bycie przyjaznymi.
    Przy robieniu zdjec rodzinnych jak maz w kosciele po komunii przymierzal sie do zdjecia - wstawala i mamrotala, ze " nie bedzie przeszkadzac" i trzeba bylo ja do kazdego specjalnie przywolywac, musi byc zapewniana ze jest niezmiernie wazna i hiper - potrzebna.
    Zagrywki podstarzalej divy, chcacej wciaz byc w blasku lamp.
    Zanim wyjechali w tumanie kurzu, ja i maz pytalismy mojego ojca, czy ma cos do powiedzenia w swoim zyciu i czy tez chce wyjechac, spojrzal tylko w ziemie.
    Od 20 maja cisza na skype, i w smsach, naturalnie uwaza, ze to my mielismy ja przeprosic.....
    Czy to nie okropne, nie chciec widziec swoich rodzicow?

    OdpowiedzUsuń
  8. nie, to nie jest okropne , ze nie chcesz widziec swoich rodzicow.Rodzice sami powoduja to swoim zachowaniem,ze dziecko zmuszone jest zerwac a nimi kontakt.W normalnych stosunkach nikt nie podejmuje takiej decyzji.My jestesmy stawiane pod sciana, innego wyboru juz dokonac nie mozemy.Tak postanawiamy po latach innych prob.Na poczatku bedzie ciezko, ale sie przyzwyczaisz.

    OdpowiedzUsuń
  9. Polecam ten artykul :http://jaksieuwolnic.pl/narcystyczna-matka/narcystyczna-matka-jak-traktuje-corke-jakie-sa-tego-skutki-tekst-nie-tylko-dla-corek-ale-dla-synow-tez/

    Bardzo trafny artykul

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje, zaraz przeczytam, bylismy w PL na urlopie, zadzwonilam sama celem sprawdzenia czy zyja - napadl na mnie ojciec z wyrzutami, ze nie wyslalam matce zyczen na Dzien Matki i na imieniny, No komedia normalnie...Potem dzwonili do tesciow niby aby sie umowic na rozmowe ze mna a nie wytzrymala i wylala swoje " zale" na tescia!!! Normalnie szalenstwo....tescie staneli w naszej obronie co zostalo przyjete z niedowierzaniem a potem po okropnej rozmowie przez telefon( ja w stanie histerii z nerwow - sluchawke przejal maz) miala czelnosc domagac sie numeru komorki do syna ( 10 lat i kandydat do roli Zlotego Dziecka) oczywisce spokojnym glosem bez emocji...moj maz stanal na wysokosci zadania i wykonczyl ja odbijajac kazde zdanie az rzucila sluchawka. :) Dziekuje Bogu za niego i tesciow oraz za mozliwosc emigracji z kraju w 2004 i wyrwania sie z tych szponow.
      Dziekuje tez za tego bloga i wspaniale opisy sytuacji i otwarcie mi oczu, ze to ne ze mna jest cos nie tak.
      Pozdrawiam wszystkich dotknietych przez narcyzm w rodzinie i zycze wytrwalosci i oparcia w najblizszych. ( nie - narcyzow)

      A.

      Usuń
  10. Witaj
    ..może zabrzmi to bardzo groteskowo ale twój blog ratuje mi życie co za tym idzie życie mojej rodziny z koszmaru nie mogłam wybudzić się wiele lat otworzyłam oczy na pierwszej sesji psychoterapeutycznej na którą Zgłosiłam się sama miało to miejsce 17 lipca w 2018 roku Mam 34 lata kochającego męża i dwie córeczki żyjemy z moją matką która cierpi na narcystyczne zaburzenia osobowości Mało tego żyjemy w domu który zbudowaliśmy swoimi rękoma za jej pieniądze stopniowe uświadamianie sobie i godzenie się z tym co nieuniknione akceptacja sytuacji w jakiej się znaleźliśmy i to co musimy Bo odwrotu nie ma jest bardzo trudne najgorsze do zniesienia jest to że pragnienie każdego dziecka posiadania dobrej kochającej Matki jest nieosiągalne i nie ma nadziei na to że taką kiedyś się stanie przecież nie zawsze była dla mnie tak podła wciąż z tym walczę Pocieszam się tylko myślą że to ja właśnie byłam tym kozłem ofiarnym zbudowałam się i powiedziałam dosyć i może jeszcze jakoś z tego wyjdę natomiast moja siostra to tak zwane Złote dziecko które wydaje mi się że stało się jeszcze większą narcyzą niż nasza Matka nie poradzi sobie żeby wyjść z tego bagna i pomimo krzywd które mnie przez nich dotknęły Gdybym tylko widziała światełko w tunelu dla niej spróbowałabym ją po prostu oświecić w czym tkwi ale prędzej zrobiłyby ze mnie chorą przykre że na to nie ma ratunku często czytam tego bloga to bardzo pomaga mi przejść przez te ciężkie etapy sesje terapeutyczne mam rozciągnięte w czasie a sytuacja jest przygnębiająca bo rodzina trzyma stronę matki jak to Pięknie ujęłaś małpy skaczące po niewłaściwej stronie jedynie ojciec który też był rodzicem przyzwalającym ale na szczęście już po rozwodzie 5 lat odbiera moje telefony i próbuje mnie zrozumieć odrobinę Były chwile w których zastanawiałam się czy faktycznie to ze mną jest coś nie tak i może bym zgłupiała gdyby nie mąż który utwierdza mnie w przekonaniu że nie jestem niczemu winna i wspiera mnie na duchu w tej chwili mamy tylko siebie i dzieci kochane wspaniałe dzieci to znaczy Zawsze mieliśmy tylko siebie teraz tak mogę powiedzieć bo całe życie widziałam że z matką nie do końca jest dobrze przy czym muszę wspomnieć że wychowała mnie babcia Matka mojego ojca jako dziecko zawsze stałam z boku i obserwowałam jak matka tłucze moją starszą siostrę już wtedy wiedziałam że dobra matka tak nie robi nie wałkując tematu całego życia Nie wiem co czeka mnie dalej co czeka dalej moje dzieci psychoterapeuta radzi natychmiastowe wyprowadzenie się dla dobra rodziny i tak zrobimy ale nie od razu bo na ten moment nie mamy warunków umożliwiających nam godne wychowanie dzieci matka po taktyce triangulacji stosuje od tygodnia taktykę ignoruję cię Co znaczy że nie istniejesz co będzie jutro za tydzień za miesiąc nie wiemy czekamy co jeszcze zrobi co wymyśli bardzo boli to że moja własna matka mnie tak nienawidzi a ja jej serce na dłoni oddawałam bo Liczyłam na to że jeszcze mnie kiedyś pokocha Nie będę oszukiwać ale jeszcze się nie wypłakałam wystarczająco staram się pozbierać mam dla kogo walczyć mam dla kogo żyć wczoraj koleżanka wrzuciła na biegu zobacz masz to wszystko zostawić tylko dlatego że twoja matka jest chora tak to brutalna prawda ale nieustanna walka z matką nie jest tego warta Pozdrawiam cię gorąco

    OdpowiedzUsuń
  11. Ogromnie Ci współczuję. Dziękuję za miłe słowo i cieszę się, że mogę trochę pomóc. Po to jest ten blog. Dom i jakiekolwiek inne rzeczy nie są warte, by oddać za nie całe swoje życie. Terapeutka ma rację, trzeba uciekać z tego domu. Wierz mi, znam wiele rodzin całkowicie zniszczonych przez jedną narcyzę, które żałują, że nie odpuściły i nie wyniosły się na czas. Żaden dom i żadna rzecz materialna nie jest tego warta. Ona się nigdy nie zmieni. Pozostawanie z nią pod jednym dachem to nie są warunki do godnego wychowywania dzieci. A ona po nie sięgnie jak tylko się zorientuje, że ty już nie rokujesz jako jej niewolnica. Wiem, że to strasznie boli, będziesz miała czas na żałobę, ale teraz trzeba się ratować.

    OdpowiedzUsuń
  12. Mamy zlecone przez sad badanie w tzw. RODKU rozumiem że będziemy tam wszyscy badani przez fachowców. Badania rzeczywiście polega na rozwiązywaniu testów itp.?, czy to obserwacja zachowań mojej rodziny i dzieci + ewentualny kontakt babci i dziadka z dziećmi? Trochę się obawiam wizyty że coś pójdzie nie tak i narcystyczna babcia będzie nadal niszcyzła moją rodzinę

    OdpowiedzUsuń
  13. dawno nie było żadnego wpisu, czekam z niecierpliwością na kolejne:) i dziekuje za te dotychczasowe

    OdpowiedzUsuń
  14. Niestety trudno w to uwierzyć ale tacy rodzice potrafią zniszczyć człowieka , u mnie jest to matka, narcyza z cechami psychopatki i przyzwalajacy ojciec. Zanim doszłam o co chodzi w naszych relacjach to zawsze siebie winilam za to, że nie mogę się dogadać. I muszę przyznać że wtedy miałam jeszcze nadzieję na dobre relacje, wystarczy że będę miła, że będę mówić komplementy, okażę troskę itp. Nic to nie dawało bo skoro nie akceptowali mnie jako dziecka to co może zmienić się jak mam ponad 40 lat. Jestem na zero kontaktu, właściwie to matka zerwała kontakt a ja już nie mam siły żeby się przed nią plaszczyc. Poza tym przebywając z nią miałam stany depresyjne z myślami samobójczymi, choć jestem pewna że ona miała gdzieś mój stan psychiczny.

    OdpowiedzUsuń
  15. Moja matka do mnie ( jedynaczki) wielokrotnie w dziecinstwie:
    "Jakbym miala drugie dziecko to ono by wszystko dostalo, zabawki, ubranka, wyjazdy, przyjemnosci.Ty nic bys nie dostala, na ostatnim miejscu bys byla, pozbadlabym cie" ....
    Do dzis nie wiem co to " pozbadla " znaczy, pewnie to jakas gwara ze wschodu, skad matka pochodzi,ale mozna sie raczej domyslic.
    Przy kazdej okazji mi wypomina litanie jak to mialam u niej zycie uslane rozami, a ja przypominam sobie te slowa i wiele innych...

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie ma nic gorszego. Może warto byłoby zaufać doświadczonemu prawnikowi, który mógłby jakoś zapobiec tego typu sytuacjom?

    OdpowiedzUsuń
  17. Przyznam, że straszne rzeczy opisałaś. Ja miałam do czynienia z kimś w rodzaju narcyza. To był bardzo kiepski okres w moim życiu, a ja się nigdy nie spotkałam z manipulacjami (najwyżej z jakimś drobnymi) i nawet nie wiedziałam, że jestem ofiarą manipulacji, a to był ktoś kto miał poprawić stan mojego życia, czyli ktoś kogo kochałam. Dopiero po jakimś czasie instynktownie zorientowałam się, że karmię tego człowieka swoimi emocjami i reakcjami. Pozbyłam się go metodą szarego kamienia (sama ją wymyśliłam, nie wiedziałam, że coś takiego istnieje). Ja, z natury jestem spokojna i cierpliwa, postanowiłam, że nie będę reagować, bo widziałam, że specjalnie mnie prowokuje (pod pozorem np. troski o mnie) i ma z tego ubaw. Mnie nie było jakoś specjalnie trudno, bo generalnie trzeba się bardzo napracować, żeby mnie naprawdę zdenerwować - może to potrwać nawet kilka miesięcy dręczenia (dopiero po jakichś kilku miesiącach manipulacji zaczęłam się nimi przejmować). Po prostu nie zwracam uwagi na takie rzeczy, a jak zwracam, to nie poświęcam im wiele uwagi. Tak więc przestałam go karmić - np. zmieniałam temat, odpowiadałam zdawkowo albo mówiłam coś w rodzaju "skoro tak mówisz to pewnie tak jest", "nie mam nic przeciwko, że tak uważasz" albo "dzięki za info". Och, jakaż to była wściekłość, że już nic nie mógł ode mnie uzyskać. Jakie zarzuty, że jestem zimna i obojętna. Po jakimś czasie dał mi spokój i tyle go widziałam. Czy to wyczerpujące? Moim zdaniem nie bardzo. Zdystansowałam się od tego wszystkiego i patrzyłam na niego jak na robaka pod mikroskopem. Jak się dwoił i troił, żeby mi dopiec, jak się wściekał, gdy mu się nie udawało i jak uciekał ode mnie po porażce. Moja samoocena była na samym dnie i nie tylko z jego powodu, bo tych powodów było kilka, a mimo to podjęłam ten trud, nie wiedząc dokąd mnie to zaprowadzi. Kochałam go i chciałam z nim być, ale nie w taki sposób. Ja miałam szczęście w nieszczęściu, bo nie byłam od niego w żaden sposób zależna. Poza tym ja miałam jakąś normę, do której chciałam wrócić, a jak ktoś nie miał normy, to sama nie wiem.

    Po tym doświadczeniu nie zdecydowałabym się na związek z osobą, którą trzeba dopiero leczyć. Twój mąż zaryzykował i pewnie wygrał, skoro to wszystko piszesz, choć mi trudno uwierzyć, że dorosły człowiek może się diametralnie zmienić. Nawet ja, "PO" nie jestem już taka sama jak "PRZED". Dużo mi to doświadczenie dało, bo dowiedziałam się i zrozumiałam wiele rzeczy, ale generalnie wolałabym, żeby to się nie wydarzyło. Przeżyłam X lat bez tej wiedzy i mogłabym się obyć dalej, ale cóż.

    Pewnie nie odpiszesz, ale w jednym z postów napisałaś, że ze swoim pierwszym mężem sprzeczałaś się o to, kto będzie komu siedział na kolanach. W ogóle nie rozumiem co masz na myśli? Bo chyba nie dosłownie on ci siadał na kolanach?

    Z najlepszymi pozdrowieniami!
    Anonimowa :-)

    OdpowiedzUsuń

Z uwagi na tematykę bloga i konieczność chronienia jego Czytelniczek i Czytelników przed emocjonalnymi nadużyciami, wszystkie komentarze będą moderowane.