Narcyza nie ma własnej tożsamości i nie wie, kim w gruncie rzeczy jest. Definiuje się wyłącznie przez role, które pełni w życiu. Aby się dowiedzieć, kim jesteś, najpierw musisz poznać swoje prawdziwe JA. U narcyzy nigdy to nie następuje. To osoba, która często zmienia styl życia, wygląd, poglądy i to czasem radykalnie. Przymierza różne role życiowe jak inni ludzie ubrania. Nie potrafi pozostać wierna żadnej idei. Zmienia poglądy jak zawieje wiatr, zależnie od tego, co jest aktualnie odpowiednie, by zyskać uwagę i podziw. Wśród polityków jest wiele narcystycznych osobowości.
Narcyza nie ma granic, nie dostrzega też granic innych ludzi. Zdrowy rozwój
psychiczny polega na tym, że stopniowo oddzielamy się od naszych
rodziców i stajemy odrębnymi osobami. Lubimy co innego, mamy inny
wygląd, smaki, upodobania literackie, zainteresowania zawodowe,
model życia rodzinnego, pragnienia i marzenia. Czasem pragniemy być
sami, potrzebujemy dystansu i miejsca dla siebie. Słuchamy opinii
innych ludzi, patrzymy jak inni wybierają, a później dokonujemy
własnego wyboru. Wiemy, co nam się podoba, a co nie. Co
akceptujemy, a na co się nigdy nie zgodzimy. To właśnie są nasze granice – zdrowe i niezbędne w prawidłowym rozwoju. Narcystyczna matka stale przekracza nasze granice, nie akceptuje żadnych ograniczeń stawianych jej
przez innych ludzi. Narcyza nigdy się nie oddzieliła prawidłowo od
swoich rodziców, dlatego nie akceptuje oddzielania się własnych
dzieci od niej. Uważa naturalne dorastanie za okrutny zamach na
własną osobę i przejaw osobistej wrogości dziecka wobec niej.
Wielu narcyzów jest wielce krytycznych wobec wyborów swoich dzieci
już od wczesnego dzieciństwa (jak moja matka), ale zwykle postawa ta bardzo nasila
się, kiedy dziecko zaczyna dorastać, różnić się od swojego
rodzica, podejmować pierwsze własne decyzje. Dla narcyzy to
osobista zniewaga. Narcyza spostrzega dziecko jako część siebie,
zlane ze sobą, bez granic, nie dostrzega w nim odrębnej osoby z jej
dążeniami. Czuje się osobiście obrażona, kiedy dziecko jej się
przeciwstawia: dla niej to tak, jakby ręka albo noga się
zbuntowała. Albo narzędzie nie chciało słuchać jej ręki.
Narcystyczna matka nieustannie przekracza granice
swojego dziecka – fizyczne i psychiczne. Np. poprzez naruszanie
jego intymności (wchodzenie podczas kąpieli w wieku, w którym
dziecko zaczyna odczuwać wstyd, itp.), czytanie pamiętników, zmuszanie
do jedzenia czy narzucanie ubioru. Narcystyczna matka przekracza
też naturalne granice między rodzicami, a dziećmi - np. angażując
córkę w sprawy małżeńskie z jej ojcem, włączając w to nawet
zwierzanie się z problemów z seksem. Moja matka ze szczegółami
opowiadała mi o romansach mojego ojca, czyniąc z nich częsty
przedmiot dyskusji przy niedzielnym obiedzie (i czyniąc mu wyrzuty w mojej obecności). Radziła się mnie, co
stawiało mnie w bardzo niezręcznej sytuacji – kochałam tatę i
bardzo nie chciałam stawać po czyjejkolwiek stronie, a babranie się w osobistych szczegółach ich życia brzydziło mnie. Wiele narcystycznych matek po rozwodzie czyni z dziecka swojego powiernika i sojusznika w walce z jego ojcem - tak nim manipulując, że czuje się zobowiązane trzymać jej stronę. Żyje w ciągłym konflikcie lojalności między rodzicami. Powoduje to ogromne psychiczne rany.
Kiedy dziecko narcyzy dorasta, narcystyczna matka nie może
znieść, że chce ono iść własną drogą. Narcyza wybiera synowi czy córce, w co ma się ubrać, co ma jeść, z kim się spotykać, co czytać, nie słucha przy tym kompletnie jakie jest jej zdanie.
Bardzo często wyśmiewa jej wybory czy stara się je
skompromitować, żeby córka przestała wyrażać swoje pragnienia. A przy tym robi wszystko, by zniszczyć jej kobiecość - krytykuje figurę, wygląd, włosy, stroje, wmawia, że jesteś najbrzydszym stworzeniem na świecie. Im jesteś ładniejsza, tym bardziej zaciekle to robi, bo zazdrość ją zżera.
Wybranie przez córkę czegoś innego (szkoły, kółka
zainteresowań, sukienki, potem chłopaka, studiów, pracy i męża), narcystyczna matka uważa za bardzo zagrażające dla niej samej. Jako osoba niepewna siebie i własnych wyborów, czuje się, jakby każdy inny
wybór unieważniał jej własne wybory. Nie znosi różnic między ludźmi. Dlatego
dąży za wszelką cenę do całkowitej kontroli nad swoim dzieckiem,
także wtedy, gdy dziecko to jest już dojrzałą kobietą z własną
rodziną. Kontrola sprowadza się do chęci pełnego decydowania o
wszystkich Twoich sprawach, przy apodyktycznej i sztywnej postawie.
Jakiekolwiek próby wybicia się na niepodległość, wybierania
własnych pragnień zostają surowo ukarane – permanentną krytyką,
odrzuceniem, wyśmianiem i poniżeniem.
Jeśli jesteś mężczyzną, czytelniku i trafiłeś tutaj, bo Twoja matka nienawidzi Twojej żony i bezustannie ją krytykuje, prawdopodobnie masz narcystyczną matkę. Ona nie może znieść, że kochasz inną kobietę, że poświęcasz jej swój czas, uwagę i zasoby. W jej mniemaniu wszystko to należy się tylko jej. Zrobi więc wszystko, by zniszczyć Twoje małżeństwo i mieć Cię z powrotem tylko dla siebie, choćby Twoja żona była chodzącym ideałem. Często jest też tak, że w Twojej obecności matka się pilnuje i jest miła dla Twojej żony. Jednak jak tylko nie ma świadków, zmienia się w okrutnego potwora dla niej. Złośliwości mogą też być czasem w Twojej obecności, ale tak subtelne, że trudno jest złapać Twoją matkę za rękę. Niby nic się nie stało, ale ofiara narcyzy czuje się zraniona. Ty też czujesz, że coś jest nie tak. Uwierz więc swojej żonie, jeśli się skarży i broń jej przed swoją matką. Twoja narcystyczna matka często zachowuje się w stosunku do Twojej żony raczej jak zazdrosna kochanka, niż jak teściowa. Prowadzi pewnego rodzaju chorą rywalizację z nią - zaprasza Cię na obiad, kiedy wie, że jesteś umówiony z żoną, ma niecierpiące zwłoki potrzeby, kiedy miałeś być z żoną w domu, itd. Robi wszystko, by pokazać Ci, że jest od niej lepsza. Szantażuje Cię, że coś jej się stanie (zwłaszcza, jeśli jest samotna), jeśli tylko próbujesz zająć się własną rodziną. To ostatnie dotyczy także córek.
Miłość do kogoś innego jest nie do przyjęcia dla narcyzy również w stosunku do dzieci. Złośliwa narcyza nie może znieść nawet tego, że jej mąż kocha ich wspólne dzieci. To ona ma być zawsze pierwsza i najważniejsza. Będzie tępić zdrowy związek córki z ojcem i syna z ojcem, próbując ich skłócić, jątrząc, robiąc nawet mniej lub bardziej subtelne sceny zazdrości. Dla niej, kto kocha kogoś innego, równocześnie musi być jej wrogiem, bo nie może pojąć, że istnieją różne rodzaje miłości, i że można kochać więcej niż jedną osobę.
C. D. N.
Jakie to jest przerażające... Czytam Twojego bloga już drugi raz i wciąż znajduję nowe, ważne tłumaczenia, które mogę odnieść do swojej sytuacji.
OdpowiedzUsuńMoja matka przypuściła na mnie okrutny atak od kiedy skończyłam 18 lat. Od tego momentu było już właściwie tylko gorzej. Szczyt niszczenia nastąpił między 20 a 30 rokiem życia. Gdy miałam 30 lat przeszłam na zero kontaktu. Każda moja własna decyzja była torpedowana. Byłam niszczona, robiono ze mnie wariatkę dlatego, że chciałam żyć po swojemu a nie przyklejona do niej. Bo zaczęłam mieć swoje życie i przestałam jej służyć. Najokropniejsze było jednak to co usiłowała zrobić z moim starczym dzieckiem i z moją relacją z nim... Nie mogła znieść, że gdy urodziłam dziecko to ja będę centrum wszechświata dla tego dziecka, i że ono będzie mnie kochać. Przecież tylko jej należą się dobre uczucia i cała miłość. Postanowiła zatem ukraść mi to dziecko... 2 razy usiłowała to zrobić dosłownie, wielokrotnie w dużo bardziej subtelny sposób- wybrała go sobie na "złote dziecko"- na wszystko mu pozwalała, nie musiał liczyć się z nikim i żadne zasady go nie obowiązywały. Mógł terroryzować otoczenie i decydować o wszystkim. Pozwalała też na robie scen złość typowych dla 2 latka gdy był dużo starszy (wymuszanie płaczem tego, czego chce, dramatyczne płacze, histeria). Najgorsze jest to, że dziecko bardzo przeżywa zerwanie kontaktów z babcią. Tłumaczę mu to jak umiem, mówię prawdę i mam nadzieje, że w końcu zrozumie, że to dla jego dobra. Zmieniłaby go w drugiego narcyza... Najgorsze są właśnie te działania wobec dziecka. Jak mogła chcieć ukraść mi miłość mojego dziecka? Jest tak jak piszesz na końcu... Nie mogła znieść, że ktoś będzie mnie kochał albo, że nie będzie kochał tylko i wyłącznie jej. Właściwie to chciała doprowadzić właśnie do tego: żeby moje dziecko kochało tylko i wyłącznie ją.
Jak o tym myślę to wzbiera we mnie potworna złość....
U mnie było to samo. Robienie ze mnie wariata przez obijga narcystycznych rodziców. Manipulowanie wybranymi przez nich psychiatrami(zwykle młodymi). Tacy osobnicy dobrze czytają innych i ciągle różnych "próbują". Nigdy nie przeproszą, nigdy nie proszą tylko rządają i wymagają. Boję się ich obojga, zabrali mi prawie wszystko, włącznie z częścią rodziny i nastawieniem 6 letniego brata przeciwko mnie za którego bym w ogień skoczył. Matka wykorzystywała go do głuchych telefonów przy stalkowaniu.
UsuńOgromnie Ci współczuję. Twoja złość na matkę jest usprawiedliwiona i słuszna. Bardzo dobrze postąpiłaś, odcinając ją od dziecka. Nie było innego wyjścia. Z czasem dziecko zrozumie, dlaczego to zrobiłaś, na razie myśl o nim jak o kimś, kto jest bardzo pijany, albo pod wpływem narkotyków (długotrwała manipulacja - dosłownie - zmienia mózg). Z czasem "wytrzeźwieje" z jej wpływu. Jasne, że dziecku brakuje pozycji "Złotego Dziecka". Każdy chciałby mieć wszystko za nic i rządzić otoczeniem, chociaż na dłuższą metę dzieci to unieszczęśliwia. To tak samo jak dzieci uwielbiają czipsy i colę, ale im nie pozwalamy żywić się wyłącznie tym, prawda? Tak samo jest z wpływem psychicznym. Jeśli jest zły, musimy go odciąć. Czy się to podoba dzieciom, czy nie, po to jesteśmy odpowiedzialnymi za nie rodzicami. to co robisz jest właściwe i odważne. Trzymaj się.
OdpowiedzUsuńDziękuję za odpowiedź. Najtrudniejsze jest wytłumaczenie innym, że zerwanie kontaktów było dla dobra dziecka. Przecież ona była taką dobrą babcią, zrobiła by wszystko dla dziecka, ukochany wnuczek itp.
OdpowiedzUsuńCzuję się, jakbym czytała o własnej matce... Miałam przez nią i podporządkowanego jej ojca tak ciężkie dzieciństwo i młodość, że nawet nie próbuję tego opisać. Teraz sama borykam się z chorobami psychicznymi, bo to nie mogło nie zostawić we mnie śladu. Ale chronię swoje dziecko, bo mimo że nie zdawałam sobie sprawy, że kieruje nią narcyzm, jakoś instynktownie wiedziałam, że kontakt musi być ograniczony. Nie jest idealnie, bo próbuje czasem emocjonalnie szantażować dziecko, ale rozmawiam z nim, a ją pacyfikuję. Dziękuję za ten blog.
OdpowiedzUsuńJestem znacznie bardziej wściekły na to, że tak łatwo wielu ludziom przyszło niszczenie mnie wespół z narcyzą. Kult matki polki poşwiêcającej sie, troskliwej i współczującej jest wszechobecny. Nie ma sie co dziwić jak widze normalne matki to je podziwiam. Moja zrobiła ze mnie wariata i dzięki temu robi co chce. No cóż wydała na to mnóstwo kasy. Normalnym ludziom jest trudno zrozuieć, że można z syna robić wariata koruoując kogo sie da po drodze. Jak słysze, że ona sie martwi i pyta jak sie czuje to chce mi sie wymiotować i szlag mnie trafia. Zwłaszcza jak stosuje technike prania mózgu a potem sie pyta jak sie czuje sprawdzając czy zadziałało. Jak moi znajomi czy obcy prawie ludzie to robią to wiem ilu z nich robi to szczerze a ta aktoreczka ogrywa swój spektakl. Całe życie pinda oskarża mnie o to co sama mi robi
OdpowiedzUsuńCzytam ten wpis wiele lat po jego publikacji, ale jak aktualny jest on w odniesieniu do mojej aktualnej sytuacji prywatnej... Ale szukam potwierdzenia, ze to nie ja zwariowałam, że są inni ludzie, ktorzy mierzą sie dokładnie z tym damym. A to dlatego, że kolejne spięcia z matką, mają tylko coraz bardziej absurdalne powody. Dzisiejsza sprzeczka była spowodowana nie czym innym, a moją i narzeczonego stylizacją na dzień Wszystkich Świętych. Czy nasze stroje były niestosowne, nieeleganckie, wyrażające brak szacunku do okazji? Nie, były po prostu inne niż zaplanowała dla nas moją matka 🙂 Wietrzyłam nadchodzącą potencjalną awanturę już kilka dni przed świętem, ponieważ podczas jednej z telefonicznych rozmow moją matka zapytała co zamierzamy ubrać. Zgodnie z prawdą, powiedzialm że zależy od pogody i tego w czym będę się czuła danego dnia, oczywiście rozważając stroje wyjściowe, a nie np dres. Moja matka stwierdziła,że powinnam założyć moj najbardziej elegancji zimowy płaszcz, jednak ja, mając na uwadze prognozowaną tempreturę, stwierdziłam, że raczej nie założę jeszcze nic z zimowej garderoby. Oczywiście znam moją matka i wiem , jaki był cel tego pytania, a niemowicielnym jej potrzeba kontroli oraz uwagi że strony innych ludzi - stworzyła już sobie w głowie wizję bardzo elegancko ubranej rodziny, która budzi podziw. Oczywiście pomijam tutaj już wątek,ze większość jej działam opiera się na "co ludzie powoedzą" i zachowywyaniu pozorów za wszelką cenę, mamy być piękną rodziną choćbyśmy nie mogli na siebie patrzeć w domu. Zgodnie z moimi zapowowiedziami założyłam kesiennà stylizacje, w której czułam się dobrze. Wiedziałam, że nie obejdzie się bez komentarza i cierpliwie czekałam, kiedy nadejdzie. Nadszedł dziś - Oczywiście, moją matka życzyła sobie abyśmy wyglądali.ewegancko, a my w ogóle tego nie bierzemy pod uwagę, wyglądaliśmy niestosownie i koszmarnie. Powiedziała, że SŁYSZAŁA KOMENTARZE na nasz temat. Poprosiłam żeby potwierdziła, kto te komentarze wypowiedział, stwierdziła, że nie będzie mi dzisiaj mówić, bo utwierdziło mnie, że to jej kolejna próba manipulacji i po prostu kłamie. Po chwili stwierdziła, że na cmentarzu jedna z ciotek przyglądała się nam.i NA PEWNO TO SKOMENTUJE, tak, skomentuje, czas przyszły. Dodała.też,że inna z ciotek stwierdziła,że mam duzo innych ładniejszych rzeczy niż te, które miałam na sobie - nie wiem skąd ta ciotką miałaby wiedzieć jak.wyglądają inne moje ubrania, skoro nawet nigdy nie była w moim.domu i tym bardziej nie przeglądała mojej szafy. Zapytałam.mojmatkę, czy czasem to nie ona sama zaczęła rozmowę na ten temat z tą ciotką i czy nie przekręca jej wypowiedzi. No i oczywiście na samym.poczatku zaznaczyłam, że wszelkie opinie w tym względzie nie mają dla mnie znaczenia, bo nikomu nie uchybiłam, a jesli ktoś ma inną estetykę niż moją, to już niestety nie moją sprawą i po.prostu komentarze mnie nie obchodzą i nie robią na mnie wrażenia. Oczywiście tutaj przeszłyśmy już do standardowych wuwadów, że nie można MI JUŻ NA NIC ZWROCIĆ UWAGI, BO SIĘ OBRUSZAM, rozgaduje się na te tematy nie potrzebne- to ona zaczęła, a poza tym, najcięższy kaliber obelgi, jestem taka jak ojciec. Jestem taka jak ojciec, zawsze przeciwko niej, ona chce tylko dobrze. Jako że mam już spore doświadczenie w rozmowach tego typu, przez większość czasu starałam się spokojnie.stać przy swoim zdaniu, w niektórych momentach już po prostu był rozbawiona, bo absurd zarzutów osiągnął kosmiczny poziom. Padły oczywiście jeszcze inne nieprzyjemne słowa pod moim.adresem, po czym moją matka się teatralnie rozłączyła. No cóż, ja do niej nie zadzwonię, ale to.ona na pewno zadzwoni do mnie, bo w wielu sprawach nie potrafi sama sobie poradzić, chociaż wszyscy mają ją na bystry i zaradną, jednak zrobienie przelewu przez internet to wyzwanie. Ja pracuję nad sobą o to jedyne co mogę zrobić, nie mam wpływu na jej zachowania, ponieważ każda sugestia odbierana jest jak atak.
OdpowiedzUsuń